Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

Denzel Valentine - czy kolana będą w porządku?

NBA | 25.07.2016 14:01

W tegorocznym drafcie Chicago Bulls postawili na wszechstronnego i już ukształtowanego Denzela Valentine’a. Są wobec niego pewne zastrzeżenia, ale już w Lidze Letniej potwierdził, że potrafi wziąć ciężar meczu na swoje barki.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

22-letni koszykarz trafił do Chicago po czterech latach spędzonych na Uniwersytecie Michigan State. W swoim ostatnim sezonie w NCAA notował średnio 19.2 pkt., 7.5 zb. i 7.8 as. Zgarnął też kilka prestiżowych nagród dla najlepszego gracza rozgrywek, m.in. od Basketball Times, Associated Press, NABC, USA Today, NBC Sports czy „Sports Illustrated”.

Miał też jednak problemy z kolanami i musiał poddać się zabiegowi artroskopii. To oznacza dla Bulls pewne ryzyko, taki wybór może nieco dziwić. Zwłaszcza, że kto jak kto, ale oni powinni doskonale zdawać sobie sprawę z tego, jak uciążliwe może być trzymanie w składzie gracza z kruchymi kolanami.

Póki co, nowy nabytek zdążył nieźle zaprezentować się w Lidze Letniej. Średnie na poziomie 11,6 pkt., 6,7 zb. i 2,7 as. szału może nie robią, podobnie jak 26% skuteczność z dystansu, ale za to w najważniejszym momencie zaimponował zimną krwią i trafił dwie kluczowe trójki, które dały jego drużynie najpierw dogrywkę, a chwilę później zwycięstwo w meczu finałowym przeciwko Timberwolves.

Klub z Wietrznego Miasta może mieć z niego sporo pożytku. To bardzo inteligentny, wszechstronny gracz z szerokim wachlarzem umiejętności. Brakuje mu trochę atletyzmu oraz szybkości i będzie musiał popracować nad obroną, ale jeśli z kolanami nie będzie problemu, wybranie go z 14. numerem może się „Bykom” opłacić.

Aktualnie przebywa na zgrupowaniu reprezentacji USA, gdzie pomaga kadrowiczom w przygotowaniu się do igrzysk olimpijskich. Robi tam wprawdzie za typowego sparingpartnera, ale treningi z doświadczonymi zawodnikami takimi jak Paul George czy Kyrie Irving oraz styczność z trenerami kalibru Mike’a Krzyzewskiego i Gregga Popovicha przed debiutem w NBA powinny być dla niego bardzo cennym doświadczeniem.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons
 

Vladyslav Koreniuk - ukraińska siła w Stali

PLK | 25.07.2016 13:48

Ma 22 lata, 210 cm wzrostu, był mistrzem Ukrainy w BC Dnipro. Teraz będzie nowym środkowym Stali Ostrrów Wlkp.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Koreniuk ma bardzo dobre warunki i jest uznawany za gracza, który może się nieźle rozwinąć - na razie grał tylko na Ukrainie, w BC Dnipro. W minionym sezonie zdobywał średnio po 10.0 punktu oraz 6.3 zbiórki. Zaliczył nieznaczny postęp w porównaniu z dwoma poprzednimi latami, kiedy jego średnie oscylowały wokół 7 punktów i 5 zbiórek w meczu.

Koreniuk to pierwszy środkowy zakontraktowany przez Stal i ósmy koszykarz na sezon 2016/17 - wcześniej umowy z ostrowskim zespołem podpisali Aaron Johnson, Tomasz Ochońko, Kamil Chanas, Mateusz Zębski, Łukasz Majewski, Christo Nikołow oraz Adam Kaczmarzyk.
 

Amerykanie znów miażdżą - Kevin Durant wybuczany

Świat | 25.07.2016 09:56

Reprezentacja USA odniosła kolejne miażdżące zwycięstwo w ramach przygotowań do igrzysk w Rio de Janeiro. Tym razem oberwało się Chińczykom, którzy przegrali aż 57:106.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Drugi sparing i drugi imponujący pokaz siły. Amerykanie potwierdzają, że są murowanym faworytem do olimpijskiego złota. To oczywiście tylko reprezentacja Chin, ale niemal 50-punktowe zwycięstwo musi robić wrażenie. Zwłaszcza, że to dopiero drugi mecz kontrolny, a w porównaniu do składu, który wygrywał rywalizację cztery lata temu w Londynie, mamy aż 10 nowych nazwisk.

Jednym z dwóch koszykarzy, którzy zdobywali wtedy złoty medal, jest oczywiście Kevin Durant. Znów zdobył najwięcej punktów spośród wszystkich zawodników biorących udział w meczu. Patrząc na niego, nie można oprzeć się wrażeniu, że akurat w jego przypadku 6,75 metra to zdecydowanie zbyt bliska odległość od kosza. Po zanotowaniu 7/12 w piątek przeciwko Argentynie tym razem trafił 4 z 5 oddanych rzutów.

Przed meczem został wybuczany przez grupę kibiców zgromadzonych w hali Staples Center w Los Angeles. Sam zawodnik stwierdził później, że nie zdawał sobie z tego sprawy, bo niczego nawet nie usłyszał. W każdym razie nawet jeśli to nieprawda, to nie zdołało wyprowadzić go to z równowagi, a wręcz nakręciło, bo do uzbierania swoich 19 punktów potrzebował zaledwie 18 minut.

Mając świadomość ilości talentu, jakim dysponuje, Coach K tym razem od pierwszej minuty posłał na parkiet zupełnie inną piątkę niż w starciu z Argentyną. Zaczął od ustawienia z Kylem Lowrym, DeMarem DeRozanem, Paulem Georgem, Carmelo Anthonym i DeAndre Jordanem.

Ten ostatnio zdobył 12 „oczek”, dokładając m.in. 3 bloki i zaliczył solidny występ w defensywie. Chęć do gry odebrał rywalom już w dwóch pierwszych akcjach. Najpierw czapą poczęstował Wanga Zhelina, a cztery sekundy później pod drugim koszem wykończył kontrę efektownym wsadem z powietrza. W ogóle cały zespół zatrzymał rywali na zaledwie 31-procentowej skuteczności z gry i wymusił aż 26 strat.

Po stronie Chińczyków najlepiej wypadł Yi Jianlian. Skrzydłowy, który w przeszłości spędził cztery lata na parkietach NBA, zapisał na swoim koncie 18 „oczek” i 7 zbiórek. Z kolei wybrany w czerwcu z 43. numerem draftu przez Houston Rockets, mierzący 218 cm wzrostu środkowy Zhou Qi w 19 minut trafił tylko 1 z 6 rzutów z gry i mecz zakończył z 2 pkt.

Dla chińskiej drużyny to kiepski prognostyk przed meczem otwarcia imprezy w Brazylii, w którym 6 sierpnia zmierzy się właśnie z ekipą prowadzoną przez Mike’a Krzyzewskiego. Przed wyjazdem do Rio zagrają jeszcze raz w Oracle Arena w Oakland w nocy z wtorku na środę o godz. 4:00 polskiego czasu. Trudno jednak spodziewać się znacznie lepszego rezultatu. 

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Rio: Chiny - brakuje nam Yao Minga

25.07.2016 09:44

Czy Yi Jianlian będzie w stanie poprowadzić Chiny do ćwierćfinału? Naszym zdaniem - nie. Ale może uda się na dłużej zawiesić oko na Zhou Qi?

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Po co jadą? Po choć jedną wygraną. Osiem lat temu, na igrzyskach w Pekinie, pokonali Angolę i Niemcy, z Hiszpanią przegrali po dogrywce, awansowali do ćwierćfinału. Ale w 2012 roku w Londynie wpadli pod zimny prysznic - przegrali wszystkie pięć spotkań, byli najgorszym z 12 zespołów w turnieju. Ambicje zawsze mają tak wielkie, jak swój kraj, ale tym razem nie mogą liczyć na zbyt wiele. No, może uda im się powalczyć o przedostatnie miejsce w grupie.

Ostatnie cztery lata: 12., ostatnie miejsce na igrzyskach w Londynie (bilans 0-5), nie brali udziału w mistrzostwach świata w Hiszpanii, 5. miejsce w mistrzostwach Azji w 2013 roku na Filipinach, mistrzostwo Azji w 2015 roku zdobyte u siebie

Gwiazda: Yi Jianlian. Po 29-letnim wysokim skrzydłowym w NBA nie ma śladu od czterech lat, ale w reprezentacji Chin to wciąż najlepszy zawodnik. W dwóch ostatnich mistrzostwach Azji rzucał średnio po 17.4 oraz 16.7 punktu. Od 2012 roku, gdy skończyła się jego gra w Dallas Mavericks, Yi reprezentuje Guangdong Southern Tigers - jest czołowym podkoszowym chińskiej CBA, zdobywa średnio ponad 20 punktów, notuje po kilkanaście zbiórek.

Uwaga na: Zhou Qi. Oficjalnie ma 20 lat, choć jego wiek jest kwestionowany. W niedawnym drafcie z nr. 43 wybrali go Houstin Rockets, ale bliżej mu do nowocześniej grających wysokich - Anthony’ego Davisa, Kristapsa Porzingisa lub Dirka Nowitzkiego. Oczywiście - spokojnie, mierzący 218 cm wzrostu Zhou to na razie kandydat na poważnego gracza. Choć w mistrzostwach Azji w 2015 roku został wybrany najlepszym środkowym, a w zwycięskim finale z Filipinami zdobył 16 punktów i miał 14 zbiórek.

Brakujący element: Yao Ming. Tak, wiemy, że skończył karierę dawno temu, ale w reprezentacji Chin brakuje nam po prostu gracza, który przyciągnąłby nas przed ekrany. No dobra, może Zhou Qi rzeczywiście jest w stanie to zrobić - Chińczycy zaczynają turniej od meczów z USA i Francji, więc ich młoda nadzieja będzie miała najwyższy punkt odniesienia.

Skład - rozgrywający: Zhao Jiwei, Guo Ailun; rzucający: Sui Ran, Li Gen; niscy skrzydłowi: Zhou Peng, Ding Yanyuhang, Zhai Xiaochuan; wysocy skrzydłowi: Zou Yuchen, Wang Zhelin; środkowi: Zhou Qi, Li Muhao; trener: Gong Luming.

Typ PolskiKosz.pl: Wahaliśmy się, czy nie umieścić ich na piątej pozycji, czyli uznać, że pokonają Wenezuelę, ale jednak o rywali z Ameryki Południowej można powiedzieć, że jest rozpędzony ostatnimi sukcesami. A Chińczycy to jednak totalna zagadka - bezpieczniej typować ostatnie miejsce w grupie A.

Terminarz grupy A:
6 sierpnia: Australia - Francja, Chiny - USA, Wenezuela - Serbia
8 sierpnia: Serbia - Australia, USA - Wenezuela, Francja - Chiny
10 sierpnia: Francja - Serbia, Australia - USA, Wenezuela - Chiny
12 sierpnia: Chiny - Australia, USA - Serbia, Francja - Wenezuela
14 sierpnia: USA - Francja, Australia - Wenezuela, Serbia - Chiny

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

*na 14 dni przed turniejem koszykarskim w Rio, zaczęliśmy odliczanie prezentując informacje o jego uczestnikach - w kolejności od najsłabszych

Fot. Wikimedia Commons

Naszym zdaniem

Joel Embiid - będzie debiut w NBA po dwóch latach!

NBA | 24.07.2016 17:41

Joel Embiid w końcu ma zadebiutować na parkietach NBA. A pierwotnie zakładano przecież, że wystartuje lepiej niż Andrew Wiggins, którego też wybrano w drafcie 2014 roku.
 

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Joel Embiid mógł w ogóle koszykarzem nie zostać, wszak w młodości bardziej wolał siatkówkę. Z pomarańczową piłką obcować zaczął dopiero w wieku 15 lat. Rok później wyjechał z Kamerunu do USA, aby tam rozwijać swój talent. Co ciekawe, na jednym z obozów koszykarskich odkrył go inny Kameruńczyk grający w NBA - Luc Mbah a Moute.

Z roku na rok Embiid robił coraz większe postępy, aż w końcu w 2014 roku kosztem Andrew Wigginsa i Jabariego Parkera typowany był nawet na faworyta do pierwszego numeru w drafcie. Skauci zwracali uwagę na jego świetną grę tyłem do kosza, ale również inne, unikatowe jak na centra umiejętności jak przegląd pola i dobre podanie, które siłą rzeczy musiał rozwinąć, kiedy rywale zaczęli go permanentnie podwajać.

Wielkie plany pokrzyżował jednak uraz stopy, przez który młody środkowy musiał poddać się operacji. Z jedynką w naborze w 2014 roku poszedł więc Wiggins. Jako drugiego wybrano Parkera, a na kontuzjowanego Embiida postawili dopiero wybierający jako trzeci Philadelphia 76ers. Początkowo mówiono nawet o powrocie do gry jeszcze w sezonie 2014/15. Ostatecznie jednak zadecydowano, że były gracz Kentucky profilaktycznie opuści całe rozgrywki i zadebiutuje dopiero w kolejnych.

Sprawę dodatkowo skomplikował sam koszykarz. Miał ponoć niedbale podchodzić do rehabilitacji i zbyt często zdejmować but ortopedyczny, co przyczyniło się do odnowienia urazu i absencji w kolejnym sezonie. Naturalnie zaczęto więc wątpić, czy młody zawodnik będzie w stanie choć w części spełnić pokładane w nim nadzieje. Pojawiły się też obawy, czy pochłonięty przez pozaboiskowe uciechy Ameryki (jak Twitter, nocne życie czy siłowanie na rękę z Justinem Bieberem) nie skończy jak na przykład taki Andrew Bynum, który zamiast dominować pod koszami popija piwko na trybunach.

Wraz z upływem kampanii 2015/16 z obozu Sixers zaczęły jednak dobiegać pozytywne sygnały zwiastujące długo oczekiwany debiut 22-latka. W sieci pojawiały się kolejne dowody jego coraz bardziej wymagających treningów, a fani „Szóstek” wobec wygrania draftowej loterii i wybrania najbardziej obiecującego zawodnika od czasu LeBrona Jamesa, Bena Simmonsa, znów zaczęli fantazjować o lepszych czasach.

Kolejna fala entuzjazmu zalała Internet, gdy kilka tygodni temu Embiid wreszcie otrzymał od sztabu medycznego zielone światło do treningów na pełnym kontakcie. Dodatkowo w sobotę portal Bleacher Report udostępnił na Twitterze wideo, na którym w pełni sprawny, zdrowy i gotowy na trudy sezonu Joel trenuje manewry podkoszowe i energicznie pakuje piłkę do kosza. Kibice Sixers, i nie tylko, już zacierają rączki.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Video

  • PLK: Top 10 15. tygodnia
  • Top 10 PLK - 6-12.01
  • PLK: Top 10 11. kolejki

Tam go jeszcze nie było - Maciej Lampe chińskim leopardem

Świat | 24.07.2016 16:03

Środkowy reprezentacji Polski przenosi się do ligi chińskiej - od nowego sezonu zagra w Shenzen Leopards.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Barwna kariera Macieja Lampego trwa w najlepsze - 31-letni środkowy, który po trzech latach przerwy wrócił właśnie do reprezentacji Polski, zaczynał ją w Szwecji, potem grał w Hiszpanii, USA, Rosji, Izraelu i Turcji. Teraz będzie występował w Chinach, w Shenzen Leopards. 10-milionowe miasto położone jest nad Morzem Południowochińskim i graniczy bezpośrednio z Hongkongiem.

„Lepardy” do Shenzen przeniosły się dopiero w 2015 roku, wcześniej przez 12 lat występowały w Dongguan. Nie jest to klub utytułowany, w minionym sezonie zespół nie awansował do playoff - z bilansem 19-19 Leopards zajęli dziewiąte miejsce w 20-zespołowej lidze. Do niedawna w Leopards grał znany z występów w Prokomie Bobby Brown - w 2013 roku Amerykanin rzucił w lidze chińskiej aż 74 punkty w meczu zakończonym dogrywką.

Lampe nie będzie jedynym byłym koszykarzem NBA znanym w Europie, który dołączy do drużyny z Shenzen - razem z nim trafi tam rozgrywający Jeremy Pargo.

O transferze Lampego i Pargo do Shenzen poinformował na Twitterze znany koszykarski dziennikarz David Pick. Wcześniej, o tym, że Polak przenosi się do ligi chińskiej, informował Jakub Wojczyński z „Przeglądu Sportowego”.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Sensacja z Islandii! Pobili Grecję, wywalczyli awans

Świat | 24.07.2016 10:13

Na mistrzostwa do lat 20 przyjechali po pięciu latach przerwy i od razu wywalczyli awans do Dywizji A. W najważniejszym spotkaniu Islandczycy pokonali gospodarzy z Grecji!

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Sobotnie półfinały turnieju w Chalkidzie były meczami o awans, bo promocję do Dywizji A uzyskują trzy najlepsze zespoły - Islandczycy zaczęli od prowadzenia, do przerwy przegrywali, ale po 30 minutach znów byli na czele. W połowie czwartej kwarty mieli run 10:2, dzięki czemu wyszli na prowadzenie 65:57, a potem nie dali się już dogonić, choć Grecy naciskali. Mecz skończył się wynikiem 70:67.

Islandia w finale zagra z Czarnogórą, ale wynik nie ma już znaczenia w kontekście walki o awans do Dywizji A - wejdą do niej oba zespoły. Awans Islandii jest sensacyjny, ten zespół zagrał w Dywizji B po raz pierwszy od 2011 roku, a w pierwszym meczu turnieju w Chalkidzie uległ 70:73 Białorusi. W drugim spotkaniu Islandczycy przegrywali 9:25 po 10 minutach z Rosją. Zdołali jednak wyciągnąć wynik na 71:65, a potem poszli za ciosem.

Drużyna trenera Finnura Stefanssona w grupie B wygrywała po zaciętych spotkaniach - 75:72 z Estonią i 62:60 z Polską. Dzięki zwycięstwu z Biało-Czerwonymi zajęła pierwsze miejsce, a w ćwierćfinale zdemolowała wręcz Gruzję 94:54 - w pierwszsej kwarcie było 29:5! A potem przyszedł kolejny zacięty mecz, wspomniany półfinał z Grecją.

I tak Islandia po raz kolejny zadziwiła świat - oczywiście nie na taką skalę, jak piłkarscy seniorzy podczas Euro, ale jednak. Awans do Dywizji A kosztem m.in. Chorwacji czy Polski, to ogromny sukces Islandii. Nazwiska do zapamiętania? Najlepszymi graczami tej drużyny w Chalkidzie są Kari Jonsson (19 lat, 192 cm wzrostu), który rzuca po 17.7 punktu na mecz oraz Jon Axel Gudmundsson (20 lat, 196 cm wzrostu) ze średnimi 15.8 punktu, 7.7 zbiórki oraz 4.5 asysty.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. FIBA Europe

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Siarka Tarnobrzeg
Trefl Sopot
06.03 92
81
Wilki Morskie Szczecin
Start Lublin
06.03 121
70
Śląsk Wrocław
Anwil Włocławek
06.03 69
86
Energa Czarni Słupsk
Polfarmex Kutno
05.03 87
84
Polpharma Starogard Gd.
Polski Cukier Toruń
05.03 74
73
AZS Koszalin
Rosa Radom
05.03 79
85
Rosa Radom
Asseco Gdynia
29.02 87
80
Polfarmex Kutno
PGE Turów Zgorzelec
28.02 84
69
BM Slam Stal Ostrów Wlkp.
MKS Dąbrowa Górn.
28.02 87
68
Stelmet Zielona Góra
Siarka Tarnobrzeg
27.02 101
78
Detroit Pistons
New Orleans Pelicans
21.02 106
111
Oklahoma City Thunder
Cleveland Cavaliers
21.02 92
115
Denver Nuggets
Boston Celtics
21.02 101
121
Phoenix Suns
San Antonio Spurs
21.02 111
118
Brooklyn Nets
Charlotte Hornets
21.02 96
104
Orlando Magic
Indiana Pacers
21.02 102
105
Toronto Raptors
Memphis Grizzlies
21.02 98
85
Dallas Mavericks
Philadelphia 76ers
21.02 129
103
Chicago Bulls
Los Angeles Lakers
21.02 126
115
Portland Trail Blazers
Utah Jazz
21.02 115
111
Lokomotiw Kubań Krasnodar
Darussafaka Stambuł
12.02 82
58
Panathinaikos Ateny
Efes Stambuł
12.02 83
78
CSKA Moskwa
Olympiakos Pireus
12.02 92
85
FC Barcelona
Żalgiris Kowno
12.02 92
86
Crvena Zvezda Telekom Belgrad
Cedevita Zagrzeb
11.02 94
74
Fenerbahce Stambuł
Unicaja Malaga
11.02 80
59
BK Chimki
Real Madryt
11.02 82
93
Laboral Kutxa Vitoria
Brose Baskets Bamberg
11.02 90
64
Efes Stambuł
Fenerbahce Stambuł
05.02 73
77
Żalgiris Kowno
CSKA Moskwa
05.02 54
94
Znicz Pruszków
Sokół Łańcut
05.03 72
68
GKS Tychy
ACK UTH Rosa Radom
05.03 102
84
AZS Mickiewicz Katowice
Pogoń Prudnik
05.03 82
77
Spójnia Stargard Szcz.
SKK Siedlce
05.03 81
76
Miasto Szkła Krosno
Noteć Inowrocław
05.03 112
82
Biofarm Basket Poznań
Doral Nysa Kłodzko
05.03 44
51
Śląsk II Wrocław
GTK Gliwice
05.03 64
69
Legia Warszawa
Astoria Bydgoszcz
04.03 109
73
Noteć Inowrocław
Śląsk II Wrocław
02.03 62
68
Astoria Bydgoszcz
Biofarm Basket Poznań
02.03 68
76
Trefl II Sopot
Politechnika Gdańska
06.03 94
73
SMS Władysławowo
Kotwica 50 Kołobrzeg
06.03 59
121
BC Obra Kościan
Asseco II Gdynia
06.03 73
96
TKM Włocławek
AZS UMK Consus PBDI Toruń
06.03 65
73
Itago Gdynia
Domino Inowrocław
06.03 63
76
KK Warszawa
Polonia Warszawa
06.03 70
41
Start II Lublin
Księżak Łowicz
06.03 77
76
Rosa III Radom
Stal St. Wola
06.03 60
69
MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl
Tur Bielsk Podlaski
06.03 87
71
Pogoń Ruda Śl.
Alba Chorzów
06.03 71
79
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

Michał Jankowski – Start wzmacnia polski skład

PLK | 24.07.2016 08:52

28-letni Jankowski w Starcie będzie najbardziej doświadczonym i ogranym w ekstraklasie Polakiem. Zespół z Lublina pozostanie jednak drużyną z jednym z kilku najsłabszych w lidze zestawów graczy z naszymi paszportami.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Michał Jankowski ostatnio grał w Śląsku. Upadek klubu z Wrocławia spowodował, że mierzący 191 cm rzucający musiał szukać sobie kolejnego klubu w PLK. "Kolejnego", bowiem zawodnik w zwiedzaniu koszykarskiej Polski narzucił sobie tempo Łukasza Wiśniewskiego i przez 7 poprzednich sezonów zaliczył 6 drużyn – grał w Warszawie, Zgorzelcu, Gdyni, Słupsku, Toruniu i Wrocławiu.

W ubiegłych rozgrywkach w Śląsku grał naprawdę sporo (ponad 27 minut na mecz), zdobywając średnio 9.9 punktu i notując 3.1 zbiórki. Jego specjalnością są rzuty z dystansu – trafiał trójki ze skutecznością 37%. Specjalnością za to zdecydowanie nie można nazwać jego rzutów za 2 punkty – z bliższej odległości zanotował nieprawdopodobnie niskie 24.6%. Potrafi trafiać seriami, ale (jak wielu strzelców) jest zawodnikiem chimerycznym, w ubiegłym sezonie zdarzały mu się mecze z 4-5 celnymi trójkami, ale chwilę później takie z bilansem 1-12 czy nawet 1-14 z gry.

Dla Startu doświadczenie i potencjał w ataku Jankowskiego będzie przydatnym wzmocnieniem w walce o utrzymanie w odchudzanej PLK. Trudno liczyć na więcej, jeśli przypomni się, że pozostałymi graczami z polskimi paszportami w Lublinie będą Jarosław Trojan, Mateusz Dziemba, Jan Grzeliński, , Grzegorz Małecki, Bartosz Ciechociński, Paweł Kowalski i Adam Myśliwiec. Rolę rozgrywającego odważnie powierzono Dougowi Wigginsowi, a skład ma uzupełnić jeszcze 3 innych cudzoziemców. Nowym trenerem będzie Słoweniec Andrej Žakelj.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl

Atlanta Hawks 2016/17 – krajobraz po rewolucji

NBA | 24.07.2016 08:22

Zamiast Ala Horforda wspomnienie po Dwightcie Howardzie? Zamiast Jeffa Teague’a i Dennisa Schrödera sam Schröder? Hawks są na drodze, by potwierdzić, że ryzyko nie zawsze się opłaca.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Najważniejsza zmiana:

Do kluczowych zmian w obozie Hawks doszło tego lata na dwóch newralgicznych pozycjach – rozgrywającego i środkowego. Al Horford zdecydował się bowiem zabrać swoje talenty do Bostonu, a w jego miejsce za 70 mln USD płatnych w 3 lata sprowadzono to, co zostało jeszcze z Dwighta Howarda. 

Pierwsze skrzypce na rozegraniu powierzono natomiast 22-letniemu Dennisowi Schröderowi. Włodarze klubu z Atlanty najwyraźniej doszli do wniosku, że z sześć lat starszym Jeffem Teaguem nie są już w stanie zrobić nic więcej i wymienili go w trójstronnym porozumieniu z Jazz i Pacers na 12. wybór w tegorocznym drafcie (wykorzystany na 22-letniego absolwenta Baylor - Taureana Prince’a).

Jego będziemy oglądać: Dennis Schröder

Hawks dużo ryzykują, oddając dowodzenie w ręce Schrödera. Aby utrzymać choć zbliżony poziom do tego, jaki osiągnęli przez ostatnie lata z Teague’em, potrzebują od niego kolejnego kroku naprzód. Pod względem obrony powinien być nadwyżką nad swoim poprzednik, ale wartość obniża przede wszystkim przez niepewny rzut z dystansu (32% w minionej kampanii).

W trakcie trzech sezonów spędzonych w lidze miewał wzloty i upadki. Widać, że już nie wzbrania się przed rzutem, ale wciąż musi nad nim pracować. Podobnie jak obserwacją tego, co dzieje się na boisku. Ryzyko podjęte przez Hawks polega na tym, że nie są to umiejętności, które można znacznie rozwinąć z roku na rok. Zapewnili mu wsparcie w osobach weterana Jarretta Jacka i ogranego w Eurolidze Malcolma Delaney’a i muszą teraz trzymać kciuki.

Nie uwierzycie, ale:

Dwight Howard deklaruje, że chce grać z „Jastrzębiami” o mistrzostwo. Dla środkowego to powrót do domu. W Atlancie się urodził i tu chodził do ogólniaka, z którego od razu poszedł grać do NBA. W niedawnych wywiadach z przedstawicielami mediów, mówił, że ciężko pracował tego lata i zrobi wszystko, co w jego mocy, aby wywalczyć tytuł dla swojego rodzinnego miasta.

Niestety to tylko czcze słowa. Takie same jak te, że problemy z plecami ma już za sobą. Może i teraz go nie bolą. Może i teraz czuje się mocniejszy, ale sytuacja prawdopodobnie zmieni się w obliczu trudów związanych z długim sezonem zasadniczym. Zresztą skutki licznych urazów widać w samym stylu gry i dynamice 30-letnego już Howarda. Howarda, który najlepsze lata ma już za sobą. Zza łuku jak Horford (34,4%) nie rzuci. Jedyna nadzieja w tym, że wytrwa w zdrowiu i da jeszcze w miarę solidne wsparcie pod koszem.

Odeszli: Al Horford, Jeff Teague, Lamar Patterson
Przyszli: Dwight Howard (3 lata, 70 mln USD), Malcolm Delaney (2 lata, 5 mln USD), Jarrett Jack (1 rok, 980 tys. USD), Taurean Prince i DeAndre' Bembry (kolejno 12. i 21. wybór w drafcie)
Typ PolskiKosz.pl: 11. miejsce w Konferencji Wschodniej

*Najlepsi wolni agenci zdążyli już podpisać nowe umowy, doszło do wielu interesujących wymian, dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się z bliska ruchom wszystkich 30 drużyn i zastanowić się, do czego mogą ich one zaprowadzić. Na pierwszy ogień idą – zgodnie z porządkiem alfabetycznym – Atlanta Hawks.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. wikimedia commons

Szyderka w Oklahomie – koszulki Duranta po 48 centów

NBA | 23.07.2016 16:40

Nagła decyzja o odejściu Kevina Duranta do Golden State Warriors zaskoczyła także lokalnych marketingowców. Kibice – co dość zrozumiałe – nie mają już ochoty chodzić w koszulkach z jego nazwiskiem.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Jednak nawet wobec tak kontrowersyjnej decyzji, poziom obniżek sprzętu sygnowanego przez Duranta, jest szokujący. W niektórych sklepach stosowany jest rabat sięgający nawet 99 procent! Oznacza to na przykład, że replika koszulki meczowej, za którą normalnie trzeba zapłacić 69.99 dolarów (ok. 280 złotych) sprzedawana jest po 48 centów (niecałe 2 złote).

- I tak żadnej nie kupiliśmy. Jesteśmy naprawdę wkurzeni na Duranta – odpowiadali kibice w Oklahoma City, odpytywani przez ESPN, czy taki sprzęt, oddawany praktycznie za bezcen, ich zainteresował. Coś nam się wydaje, że ta złość fanów szybko nie minie.

Kevin Durant, po 9 latach w barwach Thunder (wliczając debiutancki rok w Seattle), postanowił kilka tygodni temu – mimo wielu starań ze strony klubu – przenieść swoje talenty do Oakland. Podpisał dwuletni kontrakt z Golden State Warriors na sumę 54.3 miliona dolarów.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. wikimedia commons

Dirk Nowitzki – 10 milionów dolarów w prezencie

23.07.2016 13:23

Dwa lata temu Dirk Nowitzki zgodził się na drastyczną obniżkę wynagrodzenia tylko po to, aby Mavericks mogli ściągnąć Chandlera Parsonsa. Teraz otrzymał od Marka Cubana sowitą rekompensatę w postaci dwuletniego kontraktu, wartego 50 milionów dolarów.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Początkowo obie strony uzgodniły dwuletnie porozumienie, w ramach którego niemiecki koszykarz zarobiłby 40 mln USD. Ostatecznie jednak Marc Stein z ESPN poinformował, że do wcześniej ustalonej kwoty Mavericks dołożą dodatkowe 10 milionów. Ot, taki bonusik za zasługi.

Za pierwszy rok Dirk Nowitzki zainkasuje 25 „baniek”. W drugim gwarantowana kwota wyniesie 5. Będzie on również zawierał opcję klubu, ale nieoficjalnie mówi się, że decyzja o ewentualnym występie Dirka w rozgrywkach 2017/18 i tak zostanie podjęta wspólnie przez zawodnika i Marka Cubana.

Dirk zrobi wszystko, na co tylko będzie miał ochotę – mówił jeszcze w czerwcu ekscentryczny właściciel klubu z Dallas. – Kropka. Koniec tematu. Zrobił tak dużo dla tej organizacji, że zasłużył na taką możliwość.

To spora podwyżka względem dwóch poprzednich lat, zważywszy na fakt, że zarobił w nich łącznie „tylko” 16 mln dolarów. Był to efekt ustępstwa, na jakie zgodził się, aby w Dallas mógł zagrać Chandler Parsons. I on, i Wesley Matthews zarabiali więc znacznie więcej niż on, a i tak to Niemiec wciąż pozostawał najlepszym strzelcem zespołu – średnio 18,3 pkt. w ostatnim sezonie.

Trzeba jednak zaznaczyć, że Cubana było na taki gest stać. Latem po raz kolejny nie zdołał skusić do przeprowadzki do Teksasu wybranych wolnych agentów. Tym razem nie udało się z Hassanem Whitesidem i Mikem Conley’em. Ze względu na rosnące o 22 miliony salary cap w kasie pozostało więc sporo wolnych zielonych, którymi szef organizacji postanowił obdarować lojalnego pracownika.

Dirk jest chodzącym przykładem człowieka organizacji. Trwał przy niej w dobrych i złych chwilach. Co prawda, jeszcze zanim ściągnęli Kevina Duranta, czaili się na niego Golden State Warriors, ale chyba nikt nie myślał, że może on wywinąć Mavs podobny numer do tego, jaki odstawił tego lata Dwyane Wade.
Jeśli rozegra oba przewidziane w kontrakcie sezony, dołączy do Kobego Bryanta jako drugi gracz w historii NBA, który wytrwał dwie pełne dekady w barwach jednego klubu. Niestety Timowi Duncanowi zabrakło roku.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. wikimedia commons

Oficjalnie w Maladze – wielki sukces Adama Waczyńskiego

Świat | 23.07.2016 11:06

Poprzedni klub Polaka – Obradoiro – nie wyrównał oferty, którą złożyła Unicaja. Klub z Malagi potwierdził oficjalnie, że jego nowym zawodnikiem został 27-letni reprezentant Polski.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Unicaja Malaga ofertę złożyła w zeszłą niedzielę, ale w myśl zasad obowiązujących w ACB, były klub Polaka, Obradoiro, miał prawo jej wyrównania - do piątku, do północy. Zgodnie z przypuszczeniami nie zrobił tego i Adam Waczyński stał się zawodnikiem słynnego klubu z Andaluzji.

To kolejny krok w świetnie układającej się karierze Polaka. W Obradoiro, jednym ze słabszych zespołów Liga Endesa, mógł być kluczowym zawodnikiem, pokazać się w Hiszpanii i zrobić furorę umiejętnościami strzeleckimi – przez kilka miesięcy był najlepiej punktującym zawodnikiem najsilniejszej ligi w Europie.

Mimo pechowej kontuzji na koniec sezonu, wyrobił sobie na tyle doskonałą markę, że grę zaproponowała mu Unicaja Malaga, regularny uczestnik europejskich pucharów. Szósty zespół minionego sezonu ACB zagra jesienią w rozgrywkach Eurocup - więcej o jego nowym składzie przeczytacie TUTAJ.

- Malaga to w Europie najlepsze miejsce do grania w koszykówkę i jednocześnie do życia – twierdzą od lat koszykarze. Adam Waczyński trafia do drużyny z samego topu, ale także (idealne dla jego rodziny) pozostaje w tym samym kraju, zmieniając miasto na jeszcze ładniejsze. Na pensję też nie powinien narzekać – według doniesień hiszpańskich mediów jego kontrakt opiewać ma na okrągły milion euro za 3 lata gry. Wspaniały sukces pod każdym względem!

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl

Amerykanie już miażdżą – Argentyna rozbita

NBA | 23.07.2016 07:52

Sparingi przed wyjazdem na igrzyska reprezentacja USA zaczęła w Las Vegasod przetestowania Argentyny. Faworyci do złotego medalu w Rio rozbili rywala aż 111:74.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Jeśli Argentyńczycy w ogóle przez chwilę pomyśleli, że mogliby się odgryźć za przegrany półfinał turnieju olimpijskiego sprzed czterech lat, to koszykarze Mike’a Krzyzewskiego szybko ich z tego błędu wyprowadzili. W przeciwieństwie do kadry USA w ich szeregach znalazło się tylko trzech graczy na co dzień rywalizujących w NBA i tę znaczącą różnicę widać było na boisku.

Mecz ten bardziej niż spotkanie towarzyskie przypominał sparing bokserski, w którym niepokonany mistrz dostaje do poobijania nisko notowanego chłopca do bicia, aby jedynie potrenować poszczególne elementy. Prawdziwym meczem ta konfrontacja nigdy nie była. No może przez chwilę w trzeciej kwarcie, którą goście – sklasyfikowani na 4. miejscu rankingu FIBA – zdołali nawet zremisować (24:24).

Amerykanie świetnie wykorzystali przewagę w warunkach fizycznych i od początku zdominowali pole trzech sekund. Walkę na tablicach wygrali w stosunku 53:30, notując aż 22 zbiórki w ataku. Najbardziej przyczynił się do tego DeMarcus Cousins, który w 16 minut jako jedyny zawodnik zaliczył w tym meczu double double w postaci 14 pkt. i 15 zb.

Gospodarze mogli sobie tego dnia pozwolić na wiele. W sumie oddali aż 41 rzutów z dystansu. Trafili 14 (34%). Najbardziej rozstrzelał się Kevin Durant. 7 z 12 jego rzutów zza łuku było celnych. Mecz zakończył z dorobkiem 23 punktów, co było najlepszym osiągnięciem spośród wszystkich zawodników biorących udział w zawodach, a z nim na parkiecie ekipa USA wypracowała niemal całą swoją przewagę (+32).

Durant to obok Carmelo Anthony’ego jeden z dwóch graczy, którzy obecni byli również na poprzednich igrzyskach w Londynie. Dla Melo będzie to już czwarta wizyta w wiosce olimpijskiej. Na swoim koncie ma już przecież jeden brązowy (2004) i dwa złote medale (2008, 2012). W tym roku to ma być ich zespół, choć oczywiście mając takie wsparcie, trudno mówić o jakiejś specjalnie ciążącej presji.

Bardziej od 23 „oczek” Durantuli cieszy chyba jednak świetny występ Paula George’a. Lider Indiana Pacers zdecydował się przyjąć powołanie, mimo że ostatniego obozu kadry nie może wspominać dobrze. Doskonale pamiętamy przecież, jak podczas przygotowań do mistrzostw świata w Hiszpanii w 2014 roku w towarzyskiej gierce rozgrywanej wewnątrz zespołu, kiedy próbował zatrzymać pędzącego w kontrze Jamesa Hardena, doznał koszmarnego złamania kości piszczelowej i strzałkowej w prawej nodze.

Nie zraził się. Po powrocie na parkiet z czasem znów wszedł na poziom, który prezentował przed kontuzją. W sezonie 2015/16 notował średnio 23 pkt., 7 zb., 4,1 as. i 1,9 prz. Awansował z Pacers do play-off, gdzie poległ wprawdzie już w pierwszej rundzie, ale drugich po sezonie zasadniczym Raptors zmusił do rozegrania siedmiu meczów. Teraz przyjął zaproszenie od Krzyzewskiego i w pierwszym sparingu w 16 minut uzbierał 18 punktów.

W barwach Argentyny najwięcej, bo 15 „oczek”, zdobył Andres Nocioni z Realu Madryt. Manu Ginobili miał 11, a 10 dołożył od siebie Luis Scola. Goście rzucali do kosza na dobrej 40-procentowe skuteczności z gry, jednak popełnili przy tym aż 23 straty i nie byli w stanie nawiązać walki. Reprezentacja USA zrobiła swoje. Wygrała pierwszy z pięciu sparingów, jakie przyjdzie im rozegrać przed wyjazdem do Rio. Pozostaje niepokonana od 10 lat.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. USA Basketball

Kadra zaczyna przygotowania - najważniejsze pytania

Kadra | 23.07.2016 00:26

W sobotę w Wałbrzychu treningi rozpocznie 20 graczy, trzech najmłodszych dołączy trzy dni później. Eliminacje do EuroBasketu rozpoczną się 31 sierpnia we Włocławku.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Kto znajdzie się w 14 na eliminacje?
To pytanie najważniejsze, nie wszystko jest jasne. Takich 100% pewniaków jest naszym zdaniem ośmiu - Łukasz Koszarek, A.J. Slaughter, Mateusz Ponitka, Adam Waczyński, Przemysław Zamojski, Maciej Lampe, Adam Hrycaniuk, Olek Czyż. Tylko kontuzja - odpukać! - może sprawić, że któregoś z nich zabraknie. Duże szanse na miejsce w składzie na eliminacje mają także Michał Sokołowski (dobry sezon), Karol Gruszecki (obyty w kadrze Taylora), Szymon Szewczyk (doświadczenie) i Tomasz Gielo (wszechstronność). Do tego musi dojść jeszcze jeden rozgrywający (Robert Skibniewski czy Daniel Szymkiewicz?), jeden obwodowy (Flip Matczak, Michał Michalak, Jarosław Zyskowski?) oraz podkoszowy (Jakub Parzeński, Jarosław Mokros?).

Jaka formacja podkoszowa?
W eliminacjach zabraknie Marcina Gortata, Damiana Kuliga, Przemysława Karnowskiego i Aarona Cela, więc na pozycjach 4 i 5 kadra budowana jest niemal od nowa. Stąd powołanie dla Macieja Lampego, który jest kandydatem na pierwszego środkowego, a jego zmiennikiem będzie pewnie Adam Hrycaniuk. Trener Mike Taylor ceni też walecznego Olka Czyża, ale kogo jeszcze wybierze? Czy będzie szukał stretch-four, która - tak jak Kulig i Cel - będzie mogła rozciągać grę? A jeśli tak, to czy wybierze doświadczonego Szewczyka, wyższego Gielo czy niższego Mokrosa? A może postawi na Jakuba Parzeńskiego, a Lampego przesunie przy Hrycaniuku właśnie na pozycję nr 4?

Co wywalczy sobie Szymkiewicz?
22-letni rozgrywający Rosy, to chyba nasza największa nadzieja, jeśli chodzi o następcę Łukasza Koszarka. Daniel Szymkiewicz ma 191 cm wzrostu, długie ręce, niezłą obronę i momentami dojrzały atak - czy na zgrupowaniu i w sparingach udowodni to, że warto na niego stawiać? Najwyższy czas - Szymkiewicz ma już 22 lata, a jego koledzy, czy też konkurenci, Koszarek i Robert Skibniewski, odpowiednio 32 i 33. Pozycja A.J. Slaughtera i Koszarka wydaje się niezagrożona, Szymkiewicz o trzecie miejsce w kadrze na eliminacje powalczy ze Skibniewskim. Ciekawe, na co postawi Taylor - inwestycję w przyszłość, czy doświadczenie.

Co z Sokołowskim?
W minionym sezonie PLK, a szczególnie w playoff, Michał Sokołowski grał zdecydowanie lepiej niż Przemysław Zamojski i Karol Gruszecki ze Stelmetu, o innych kolegach z kadry na jego pozycji nie wspominając. Pytanie tylko, czy to wystarczy, by mieć miejsce nie tyle w składzie, co w rotacji podczas eliminacji. Taylor, ale pewnie też wielu innych selekcjonerów, lubi mieć w składzie ludzi, którzy znają jego system, wymagania i wiedzą, czego potrzebuje drużyna. Zamojski, ale też Gruszecki z Amerykaninem już pracowali, grali u niego także na EuroBaskecie. Sokołowski musi udowodnić, że ma na tyle dużo atutów, że warto postawić na niego przed konkurentami.

Jaka będzie pierwsza piątka?
Wyjściowy skład często jest przeceniany, bo najważniejsze jest to, którzy koszykarze są na boisku w kluczowych momentach, w końcówce. Jednak pierwsza piątka też jest szalenie ważna, dobry początek meczu potrafi ustawić go tak, że całej drużynie przez kolejne 30-35 minut gra się po prostu łatwiej. Kto będzie zaczynał mecze Polski w eliminacjach? Nasz typ: Slaughter, Waczyński, Ponitka, Lampe, Hrycaniuk.

SZEROKA KADRA NA ZGRUPOWANIU (mecze, punkty):

Rozgrywający:
Łukasz Koszarek (Stelmet BC Zielona Góra) – 144/922
Marcel Ponitka (Stelmet BC Zielona Góra) – 0/0
Robert Skibniewski (Anwil Włocławek) – 85/312
A.J. Slaughter (Banvit, Turcja) – 17/160
Daniel Szymkiewicz (Rosa Radom) – 0/0

Obwodowi:
Karol Gruszecki (Stelmet BC Zielona Góra) – 16/70
Filip Matczak (Asseco Gdynia) – 0/0
Michał Michalak (Polski Cukier Toruń) – 8/43
Mateusz Ponitka (Stelmet BC Zielona Góra) – 54/394
Michał Sokołowski (Rosa Radom) – 2/3
Adam Waczyński (Río Natura Monbús Obradoiro, Hiszpania) – 86/654
Przemysław Zamojski (Stelmet BC Zielona Góra) – 67/364
Jarosław Zyskowski (Polfarmex Kutno) – 0/0

Podkoszowi:
Maciej Bender (West Virginia University, NCAA) – 0/0
Aaron Cel (Gravelines Dunkierka, Francja) – 32/227
Aleksander Czyż (Giorgio Tesi Group Pistoia, Włochy) – 17/51
Tomasz Gielo (University of Mississippi, USA) – 18/55
Adam Hrycaniuk (Stelmet BC Zielona Góra) – 64/362
Maciej Lampe (Besiktas Stambuł, Turcja) – 49/656
Jarosław Mokros (Energa Czarni Słupsk) – 4/7
Dominik Olejniczak (University of Mississippi, NCAA) – 0/0
Jakub Parzeński (MKS Dąbrowa Górnicza) – 0/0
Szymon Szewczyk (Stelmet BC Zielona Góra) – 84/650

PLAN PRZYGOTOWAŃ:
23.07 - 5.08 obóz w Wałbrzychu
5 - 6.08 mecze w Wałbrzychu przeciwko Holandii
9 - 11.08 konsultacja szkoleniowa
12 - 14.08 turniej w Wiedniu, rywale: Austria, Słowenia, Szwecja
16 - 18.08 konsultacja szkoleniowa
19 - 21.08 turniej w Ulm, rywale: Niemcy, Rosja, Finlandia
24 - 25.08 dwudniowy turniej we Włocławku z udziałem Gruzji, Szwecji, Belgii

TERMINARZ ELIMINACJI:
Polska - Portugalia - środa, 31 sierpnia 2016 r., Włocławek
Białoruś - Polska - sobota, 3 września 2016 r.
Polska - Estonia - środa, 7 września 2016 r.
Portugalia - Polska - sobota, 10 września 2016 r.
Polska - Białoruś - środa, 14 września 2016 r., Toruń
Estonia - Polska - sobota, 17 września 2016 r.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl

Tomasz Gielo: Rywalizowałem z Benem Simmonsem, nie obawiam się innych

Kadra | 22.07.2016 23:43

- Nie zamykam sobie drogi powrotnej do USA - zawsze będę chciał tam wrócić. A Europa? Hiszpania to kierunek najlepszy, ale w innych klubach też są klasowe drużyny z Euroligi, z Eurocupu - mówi Sport.pl Tomasz Gielo.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

23-letni Tomasz Gielo w sobotę rozpoczyna treningi z reprezentacją Polski na zgrupowaniu w Wałbrzychu. Po pięciu latach w NCAA (Liberty oraz Ole Miss), wysoki skrzydłowy dostał szansę gry w Lidze Letniej - wystąpił w dwóch spotkaniach Philadelphia 76ers w Salt Lake City. Czego się tam dowiedział?

- Że mając 23 lata, mogę się jeszcze wiele nauczyć. Wiem, że w Polsce przyjęło się mówić, że gracze 24-25-letni są wciąż młodzi, ale tak nie jest. Ja też młodym graczem nie jestem. Ale jak mówię - nie zmienia to faktu, że wciąż mogę się wiele nauczyć, rozwinąć. Zresztą spójrzmy na Adama Waczyńskiego, który z Polski do Hiszpanii wyjechał w wieku 25 lat i świetnie się rozwinął, buduje imponującą karierę - mówi Gielo w rozmowie ze Sport.pl.

- Rezerwy mam, a ambicji i chęci do pracy nad kozłowaniem czy rzutem mi nie brakuje. Ale obecność w lidze letniej, dała mi także pewność siebie - trenowałem z Simmonsem, innymi niezłymi graczami. Widziałem, że mogę z nimi rywalizować. Skoro udaje mi się to z nimi, to nie mogę się obawiać żadnej innej rywalizacji.

Gielo mówi też o swoich planach na przyszłość: - Najwyższa pora zacząć zawodową karierę. Czekam na propozycje, pierwsze już są, rozważamy te oferty. Nigdy też nie wiadomo, czy nie pojawi się opcja wyjazdu na przedsezonowy obóz treningowy z drużyną z NBA. To nie oznacza oczywiście żadnego kontraktu, ale znów można się pokazać, zaprezentować, czegoś nauczyć. Gdybym takie zaproszenie dostał i zdecydował się je przyjąć, to wiadomo, że trochę utrudniłbym sobie start w Europie, bo tutaj sezon rusza wcześniej.

- Nie zamykam sobie drogi powrotnej do USA - zawsze będę chciał tam wrócić. A Europa? Wiadomo, Hiszpania to kierunek najlepszy, ale w innych klubach też są klasowe drużyny z Euroligi, z Eurocupu - skauci klubów NBA tam też szukają kandydatów do gry w USA. Ja mam wizję, co do klubu, w którym chciałbym grać, ale o tym nie mówmy, bo trzeba być realistą i patrzeć na oferty, które się otrzymuje. Zainteresowanie z Europy już się pojawiło. Czekam na tę właściwą ofertę, nad którą nie będę musiał się zastanawiać. Kto wie, może dobrą grą w kadrze też sobię pomogę?

Gielo odpowiedział też na pytanie dotyczące ewentualnego powrotu do Polski. - Nie chcę mówić, że jest to dla mnie ostateczność, bo polska liga nie jest słaba - to naprawdę całkiem solidne rozgrywki. Propozycje od polskich klubów dostaję, jeśli jednak będę miał szansę zacząć zawodową karierę gdzie indziej, z wyższego pułapu, to ją podejmę. Do Polski, do Szczecina, mojego rodzinnego miasta, pewnie zawsze będę miał szansę wrócić.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Tomas Satoransky oficjalnie został Czarodziejem

NBA | 22.07.2016 20:48

Po czterech latach od czasu wybrania go w drafcie Washington Wizards wreszcie ściągnęli Tomasa Satoransky’ego z Barcelony i oficjalnie podpisali z nim kontrakt.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

O dopełnieniu formalności klub z Waszyngtonu poinformował w czwartek wieczorem. Szczegółów porozumienia tradycyjnie nie ujawniono, ale już wcześniej amerykańskie media donosiły, że Satoransky zwiąże się z Wizards trzyletnią umową, na mocy której zarobi 9 milionów dolarów.

W ramach kontraktu nowy pracodawca koszykarza zobowiązał się również do pokrycia części kosztów jego wykupu z Barcelony. A kwota to niemała, bo wynosząca 650 tysięcy dolarów.

Satoransky oficjalnie został więc czwartym Czechem w historii, który znalazł zatrudnienie w NBA. „Czarodzieje” postawili na niego już w 2012 roku, kiedy to wybrali go z 32. numerem draftu. Wystąpił w Lidze Letniej, ale, jak się okazało, na angaż w najlepszej koszykarskiej lidze świata musiał jeszcze poczekać. Kolejne dwa lata spędził w Sewilli, z którą w rok wcześniej dotarł do finału rozgrywek EuroCup, a w 2014 roku przeniósł się do Barcelony.

W nadchodzących rozgrywkach Wizards będą chcieli zrehabilitować się po rozczarowującej kampanii 2015/16, w której zajęli dopiero 10. miejsce i nie awansowali do fazy play-off. Satoransky ma w tym pomóc. Może grać zarówno na pozycji rozgrywającego, jak i rzucającego obrońcy i choć o minuty walczyć będzie z takimi graczami jak John Wall, Bradley Beal, Trey Burke i Alan Anderson, to już w swoim debiutanckim sezonie może okazać się ważnym elementem w rotacji.

W minionych rozgrywkach w barwach Barcelony notował średnie na poziomie 10,7 pkt. i 4,3 as. w hiszpańskiej ACB oraz 9 pkt. i 4,3 as. w 29 meczach Euroligi.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

 fot. FIBA Europe

Najciekawsze tweety